>
strona główna > TRIZ  > Co to jest TRIZ

TRIZ – Pedagogika

Informacja ogólna, wstępna

W końcu lat 50. XX wieku pojawił się TRIZ – Teoria Rozwiązywania Innowacyjnych Zadań, którego autorem jest Henryk Saulowicz Altszuller – radziecki wynalazca i teoretyk wynalazczości. Od momentu pojawienia się TRIZ, okazało się możliwe masowe nauczanie „technologii twórczości”. W procesie opanowywania narzędzi teorii, nie tylko zyskuje się nawyki rozwiązywania twórczych zadań, ale zaczynają się też formować zarysy „osobowości twórczej”.

W latach 80. powstał nowy kierunek kształcenia: „TRIZ – Pedagogika”. W centrum uwagi TRIZ - Pedagogiki jest człowiek twórczy i tworzący, mający bogatą, elastyczną, systemową wyobraźnię, władający arsenałem skutecznych metod rozwiązywania zadań innowacyjnych i wynalazczych i posiadający poważny, życiowy cel.

Ideami TRIZ – Pedagogiki zainteresowało się bardzo wielu pedagogów na całym świecie, ponieważ we współczesnym wykształceniu najważniejsze jest wychowanie osobowości aktywnej, twórczej i przygotowanie do metodycznego rozwiązywania niestandardowych zadań w różnych obszarach ludzkiej działalności.

Tempo współczesnego rozwoju nauki, techniki i tempo przemian społecznych, są przyczyną wzrastających trudności w realizacji zadania najogólniej pojętego kształcenia nowych pokoleń. Trudności te najlepiej oddaje tzw. „Siedem sprzeczności współczesnego wykształcenia”.

Sprzeczność 1

Powinniśmy nauczyć dzieci żyć w świecie, którego sami nie znamy. Przykładów nie trzeba daleko szukać: wykształcenie inżynierskie z lat 60. i 70. nie na wiele się zda w świecie technik komputerowego projektowania. Na suwaku logarytmicznym - nie tak dawno podstawowym sprzęcie obliczeniowym inżyniera - niewielu młodych ludzi potrafi dziś cokolwiek policzyć!

Ilość informacji, którą dzieci i młodzież – zdaniem tradycyjnie myślących pedagogów – powinna przyswoić – rośnie wykładniczo, co ilustruje znana krzywa Levisa Mumforda. gdzie; N – ilość jednostek informacji, T - czas

Jest oczywiste, że utrzymanie dotychczasowego modelu nauczania, nastawionego na przyswojenie wiadomości leksykalnych, przygotowuje młodzież do „wygrywania teleturniejów”. Wprowadzone w ostatnich latach w Polsce systemy testów, powodują nauczanie „pod testy”. Dyskutowane ostatnio propozycje korepetycji, opłacanych przez organa samorządowe, dotyczą przygotowania młodzieży do „zaliczania testów”! W tym „szaleństwie nie ma metody” i nie widać końca!

Sprzeczność 2

Wykształcenie powinno być wąsko specjalizowane, bo przecież „nie da się objąć nieobjętego”. Ale „wąski” specjalista ma trudności z przyuczeniem się do nowych zadań i w ogóle trudno mu znaleźć wspólny język ze specjalistami z innych dziedzin. Współczesny człowiek powinien być nie tylko pierwszorzędnym specjalistą w swoim zawodzie, ale także świadomym obywatelem własnego państwa, odpowiedzialnym rodzicem, konsumentem, powinien być zorientowany w bardzo wielu sprawach, nie tylko bezpośrednio go dotyczących, jak: finanse, polityka, kultura, sztuka, itd. I to wszystko w sytuacji wzrastającej szybkości zmian we wszelkich obszarach życia! Jednocześnie czas pełnej aktywności człowieka, po odliczeniu okresu dzieciństwa i nauki, dochodzenia do pełnej sprawności zawodowej oraz czasu spadku aktywności w wieku starczym pozostaje praktycznie niezmienny i wynosi tylko ok. 45 – 50 lat. Czytanie dwóch książek tygodniowo można uważać za „czytelnictwo intensywne”. To jednak oznacza ok.100 książek rocznie, tylko 1000 w ciągu 10 lat i zaledwie. 5000 w ciągu całego aktywnego życia! Jednocześnie w samej tylko Polsce na rynku wydawniczym pojawia się rocznie ok. 30 000 nowych książek! Co robić?

Sprzeczność 3

Wykształcenie powinno być systematyczne, z podziałem na przedmioty nauczania, tak jak dzieli się nauka, na różne specjalności. Jednocześnie przeszkadza to w rozumieniu „całościowego” świata. Podział różnych ludzi na „fizyków” i „poetów” , „lekarzy” i „inżynierów” jest wadliwy w swoim założeniu. Przecież Leonardo da Vinci był: inżynierem, malarzem i lekarzem. Einstein - oprócz zajmowania się fizyką – grał nieźle na skrzypcach. Ryszard Feynmann – amerykański fizyk, noblista, jeden z twórców bomby atomowej, był wirtuozem gry na bongosach – bębnach afrykańskich, a poza tym nieźle malował, miał nawet wystawy! Wydaje się, że formuła „człowieka renesansu” była lepsza niż nasza „współczesna specjalizacja”.

Sprzeczność 4

Im wyższe wymagania stawia program wykształcenia, tym większy staje się rozziew pomiędzy najlepszymi i najsłabszymi uczniami. Zawsze byli w klasach uczniowie zdolni i słabsi. W obliczu wysokich wymagań kwalifikacyjnych, gdy przy maszynie produkcyjnej, sterowanej komputerowo coraz częściej stoi inżynier, wzrasta podział społeczeństwa na: „tych młodych, zdolnych” i „tych nieudaczników”. Zjawisko to, na razie jeszcze niezbyt wyraźne, będzie w najbliższych latach narastało. Wiadomo zaś, że „ci słabi” też mają prawo do godnego życia. I o to prawo zaczną się upominać! Problem wykształcenia zamieni się w poważny problem społeczny.

Sprzeczność 5

Wykształcenie musi być drogie, żeby mogło być wysokojakościowe i jednocześnie powinno być tanie, ogólnie dostępne.

Zasada ta – jak się okazuje – jest znana od dawna. Car Aleksander I na utrzymanie liceum w Carskim Siole wydawał 20% dochodów rodziny Romanowych, jednej z najbogatszych w skali światowej. Zakon Jezuitów, o którego bogactwie krążyły legendy, wydawał połowę swoich dochodów ( kopalnie złota i srebra w Ameryce Łacińskiej ) na programy edukacyjne. Dziś sprzeczność tę dość łatwo można by pokonać. Wystarczyłoby utworzyć kilka kanałów TV, poświęconych wyłącznie nauczaniu. Można by wtedy zatrudnić najlepszych, dobrze opłacanych wykładowców, pokazać eksperymenty niedostępne żadnej szkole i uczelni. Koszt takiego przedsięwzięcia, w przeliczeniu na jednego słuchacza, byłby zdecydowanie niższy niż utrzymywanie elitarnych szkół, pogłębiających społeczne podziały.

Sprzeczność 6

Kształcenie powinno być dobrowolne, bo tylko wtedy jest ono maksymalnie efektywne i jednocześnie powinno być obowiązkowe, bo niekompetencja staje się narastającym społecznym niebezpieczeństwem.

Istnieje stara prawnicza zasada, która mówi, że „nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od odpowiedzialności”. Nikt - jak dotąd – nie pomyślał, że „nieznajomość chemii nie zwalnia od odpowiedzialności za zatruwanie rzek”, „nieznajomość fizyki nie zwalnia od odpowiedzialności za Czarnobyl” itd. Niezrozumienie praw ekonomiki, polityki, praw działania spraw socjalnych, prowadzi do stworzenia bezwolnego tłumu, którym można łatwo manipulować, nawet wbrew jego interesom. Przypadek wybrania „o mało co” Stana Tymińskiego - na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – jest tego aż nadto przykrym dowodem. Powszechnie znana niekompetencja urzędników w sprawach takich jak: zniszczenie „Optimusa” - firmy Romana Kluski, ( i wielu innych ), totalna nieumiejętność rozegrania sprawy PZPN przez ministra sportu, to ogólnie znane przykłady.

Sprzeczność 7

Żyć na wysokim poziomie socjalnym chcemy „dziś, teraz”! Inwestycje w przyszłość wymagają jednocześnie ograniczeń „dziś i teraz”.

Ludzie niechętnie planują cokolwiek w skali dziesięcioleci, a już na pewno nie potrafią wyobrażać sobie planowania w skali pokoleniowej. Oświata i wykształcenie, to stosunkowo abstrakcyjne pojęcia. Ta abstrakcja łatwo zmienia się w rzeczywistość, choć w dość sporej perspektywie czasowej. Niedoinwestowanie polskiej oświaty na przestrzeni lat ok. 1950 – 2000 - oczywiście dało, łatwo widoczne dziś rezultaty. Na pytanie: „kto zasiada w ławach poselskich i senackich”, prawidłową odpowiedzią jest: „produkty polskiej, lekceważonej przez 50 lat oświaty”! Pamiętamy zjawisko „negatywnej selekcji” w naborze do szkół i uczelni pedagogicznych itp.

Analiza oświatowej i uczelnianej rzeczywistości metodami TRIZ, pozwoliła sformułować powyższe sprzeczności na tzw. „makropoziomie”. Podobną analizę można przeprowadzić na poziomie pojedynczej szkoły, uczelni i klasy szkolnej.

Analiza ta wykazała, że najważniejszym komponentem w wykształceniu pojedynczego człowieka jest nauka myślenia, we wszystkich aspektach tego słowa. Materiał leksykalny w coraz większym stopniu będzie sprawą komputerów, których pamięć może przechowywać ogromne ilości informacji. Człowiek zaś musi wiedzieć „po co” potrzebna mu jest taka czy inna informacja. Musi umieć do niej docierać i nią manipulować, w prawidłowym sensie tego słowa. Programy TRIZ - owskiej edukacji nastawione są na systematyczną naukę myślenia, myślenia twórczego, na „wieloekranowe” spojrzenie na rzeczywistość, na umiejętność widzenia świata takim, jakim jest naprawdę. Świata niepodzielonego na „szufladki” z napisami: „fizyka”, „chemia” itp. i świata, w którym w równaniu kwadratowym niemal nigdy nie jest „ładna”, pozwalająca się łatwo spierwiastkować.

Etap wczesnoszkolny jest wyjątkowy, ponieważ jak zostanie uformowane dziecko, takie będzie jego życie i właśnie dlatego ważne jest nie stracić tego okresu dla rozwinięcia potencjału twórczego każdego dziecka. Przystosowana do wczesnoszkolnego wieku TRIZ – Pedagogika pozwala wychowywać i uczyć dziecko pod hasłem: „Twórczość we wszystkim”.

Celem technologii TRIZ we wczesnym nauczaniu jest rozwój, z jednej strony takich cech umysłu jak: elastyczność, ruchliwość, systemowość, dialektyka; z drugiej - aktywność poszukiwawcza, dążenie do nowego, do wyrażenia twórczej wyobraźni.

Nie sposób w krótkiej informacji pokazać w jakimś szerszym wymiarze metodykę TRIZ na poziomie klasy np. pierwszej.

Takim charakterystycznym przykładem TRIZ-owskiego podejścia do niestandardowych problemów może być zagadka z serii: „Bajki – zagadki kota Mądrali”.

Dawno, dawno temu żył, był wielki bogaty Jaguar. Miał daczę, z sadem, ogrodem i polem golfowym. Wiadomo, że wszystkie koty są leniwe, więc Jaguar też i po pewnym czasie wszystko to zarosło mu chwastami. Ogłosił więc, że temu, kto mu te chwasty wyplewi, da w nagrodę krowę, piękną „holenderkę”. Pierwsze dwa dni nikt, ale na trzeci dzień zgłosił się mały biały Królik.
- Co?! Ty, taki mały i chcesz krowę?! - ryknął Jaguar.
- Tak! Ja, taki mały i chcę ci to pole, sad i ogród wyplewić – odparł Królik.
- Dobrze, bierz się więc do roboty jutro, od świtu. Masz pracować pilnie, bez chwili wytchnienia, a będzie cię pilnował mój syn, i jak zobaczy, że przerywasz robotę, to skoczy i cię zje!

Królik zgodził się i na drugi dzień pojawił się do pracy. Rwie chwasty, trochę zjada, resztę układa na kompost. Zbliża się południe, słońce w zenicie, a Królik w futerku. Bardzo chce mu się podrapać, żeby choć trochę przewietrzyć futerko! I tu zagadka: jak Królik ma się podrapać, żeby nie dać młodemu jaguarowi powodu do zjedzenia go?

W metodyce TRIZ najpierw buduje się tzw. Idealny Wynik Końcowy ( IWK ) W tym przypadku oznacza to, że Królik się drapie, młody Jaguar to widzi i nie reaguje. Kiedy Jaguar nie zje królika, widząc drapanie, a właściwie - ruchy drapania? Wtedy, gdy będzie myślał, że te ruchy są wynikiem czegoś innego niż drapanie. Co można zrobić wykonując ruchy podobne do drapania?

Można pokazywać coś na sobie, np. fason sukni, puszystość futerka lub coś jeszcze innego. Królik może więc zapytać: czy ta krowa, tu na miedzy, to ma być dla mnie? Tak – odpowie młody jaguar - jak wykonasz swoją robotę to tata ci ją da! Ale popatrz! Mówi Królik - ona ma nierówne łaty: po lewej stronie wyżej niż po prawej. I na grzbiecie ma jakąś krzywą łatę. To mówiąc, Królik pokazuje na sobie te fatalne łaty i… drapie się do woli.

Oczywiście rozwiązań różnych może być wiele. Jest to cecha zagadek TRIZ - owskich: są to tzw, zagadki otwarte, w przeciwieństwie do „zamkniętych”, czyli mających tylko jedno prawidłowe rozwiązanie.

Dla czytelnika nowa zagadka: a co byłoby, gdyby krowa nie była łaciata?

Popularne polskie zagadki wyglądają inaczej. Oto przykład:

Od literki „M” nazwę swą zaczyna. Ma skórkę włochatą lecz to nie malina.

Rozwiązywanie takich zagadek nie uczy logicznego, krok po kroku, dochodzenia do wyniku, lecz ćwiczy co najwyżej płynność skojarzeniową. Rozwiązuje się je zazwyczaj „Metodą Prób i Błędów” ( MPiB ), która już dawno została poddana ostrej krytyce, jako prowadząca do niemetodycznego poszukiwania przysłowiowej igły w stogu siana. Przykładem klasycznym jest Tomasz Alva Edison, który dla znalezienia odpowiedniego materiału na włókno swej żarówki wykonał wraz ze współpracownikami ponad 1200 prób! Mimo to nie natrafił na wolfram, choć tablice Mendelejewa były znane od kilkunastu lat!

Podany przykład, to oczywiście drobny jedynie wgląd w metodykę TRIZ – Pedagogiki. Poza metodą budowy Idealnego Wyniku Końcowego TRIZ dysponuje sporym arsenałem różnych innych metod, z których spora część nadaje się wprost lub po nieznacznej modyfikacji dla kształcenia dzieci.

J.Boratyński